29 paź 2012

TOPRowcem być

29 października jest 302., w porywach 303. dniem roku.
Tego dnia ukazał się pierwszy komiks z przygodami Asterixa, Ilir Meta został premierem Albanii, a Serbowie zaaprobowali w referendum nową konstytucję. Rzecz jasna, nie tego samego roku.

Ale pewnie niewielu wie (no dobra, ja też nie wiedziałam), że tego dnia, a przynajmniej w jego okolicach TOPRowcy obchodzą swoje "święto", gdyż rzesza młodych, przystojnych i wysportowanych mężczyzn, a przynajmniej ci, którym udało się przeżyć, na ręce naczelnika TOPR składają przysięgę, i stają się Ratownikami.

"Ja niżej podpisany (…) w obecności Naczelnika Straży Ratunkowej w.p.(...) oraz świadka w.p.(...) dobrowolnie przyrzekam pod słowem honoru, że póki zdrów jestem, na każde wezwanie Naczelnika lub jego Zastępcy - bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawie się w oznaczonym miejscu i godzinie odpowiednio na wyprawę zaopatrzony i udam się w góry według marszruty i wskazań Naczelnika lub jego Zastępcy w celu poszukiwań zaginionego i niesienia mu pomocy. Postanowienia statutu Pogotowia i regulaminu dla członków czynnych będę wykonywał ściśle, jak również rozkazy Naczelnika, jego Zastępcy i Kierowników Oddziałów. Obowiązki swe pełnił będę sumiennie i gorliwie, pamiętając, że od mego postępowania zależnem być może życie ludzkie. W zupełnej świadomości przyjętych na się trudnych obowiązków i na znak dobrej swej woli powyższe przyrzeczenie przez podanie ręki Naczelnikowi potwierdzam".

Aż się wzruszyłam.

TOPR, śmigłowiec TOPR, ratownicy, ratownicy TOPR, Tatry


Zostać takim kozakiem wcale nie jest łatwo. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest całkiem trudno, a nawet bardzo.
o ile żółtych papierów nie mam, bez problemu spełniam warunek pełnoletności nad czym ubolewam i posiadam prawa publiczne (a przynajmniej nie wiem, że ich zostałam pozbawiona), nie będąc cudzoziemcem posługuję się polskim jako-tako, wykuć topografię Tatr i naumieć się o zwierzątkach (pszczółkach i motylkach) i roślinkach (wiem co to sit skucina, ha!) też dam radę, podobnie jak historii i statutu TOPR,
 to
za Chiny Ludowe nie dam rady przekupić dwóch członków TOPR by poparli moją kandydaturę. Mój wykaz minimalnej działalności górskiej z okresu nie starszego niż 3 lata nawet nie kucał obok "minimum 10 dni wspinaczkowych, w tym drogi w warunkach letnich o trudnościach co najmniej V, w tym minimum 3 drogi co najmniej 6 wyciągowe i minimum 3 drogi w warunkach zimowych (drogi mikstowe, lub lodowe) o trudnościach minimum IV."
Nart na nogach w życiu nie miałam, więc ledwo ogarniam co to trasa zjazdowa.
"Umiejętność asekuracji i autoratownictwa podczas wspinaczki skalnej jest zaliczona jeżeli adept wykaże się umiejętnością wspinaczki z prowadzeniem z dolną asekuracją w butach „twardych” o trudnościach III stopnia i w butkach „wspinaczkowych” o trudnościach  V stopnia." 
Ha. ha. ha.
.
.
.
nadal się śmieję.
I mój hicior:
adept zaliczy test sprawnościowo  – kondycyjny: pokona trasę z Kuźnic, przez Myślenickie Turnie na wierzchołek Kasprowego Wierchu w czasie krótszym niż 1 godzina + wiek.
Nie mówię, że nie da się tego zrobić. Pewnie, że się da (bo przecież skądś muszą brać tych ratowników), pocieszam się tym, że co roku zwiększają się moje szanse (+ 1 minuta ) :D

A tak poważenie mówiąc, to tych ludzi cenię ogromnym szacunem, bo niewiele ustępują Supermenowi.

W zeszłym roku byłam świadkiem akcji ratunkowej na Zamarłej Turni (akurat pomykałam czołgałam się gdzieś Orlą)
z kroniki TOPR:

"Po godz. 13-tej podczas wspinaczki drogą Jargiłła –Paćko na Zamarłej Turni odpadła z blokiem skalnym prowadząca ostatni wyciąg 18-letnia taterniczka z Jastrzębia Zdroju. W wyniku kilkunastometrowego lotu i uderzenia w skały doznała złamania obu rąk, otarć i potłuczeń. Ratownicy śmigłowcem zostali przetransportowani na miejsce wypadku. Po desancie w ścianie ratownicy udzielili rannej I pomocy. Następnie metodą „długiej liny” ranna wraz z ratownikami została podebrana przez śmigłowiec, przeniesiona w dogodne do przyziemienia miejsce i po włożeniu na pokład przewieziono ją do szpitala. Cała trudna technicznie akcja ratunkowa trwała około 1 godz."



TOPR, śmigłowiec, akcja ratunkowa, tatry, zamarła turnia
Akcja ratunkowa TOPR na Zamarłej Turni, Tatry 2011
TOPR, Dolina Chochołowska, Tatry, śmigłowiec, śmigłowiec TOPR, ratownicy TOPR

Tak jak już mówiłam: szacun.

3 komentarze:

  1. Muszę powiedzieć, że mogłam obsmiać moją osobę w tych samych momentach. Najgłośniej śmiałam się przy nartach :D Też się ludziska dziwują, że ich jeszcze na swe racice nie wdziałam, a ja po prostu nie czuję tego klimatu. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do panów TOPRowców to mój szacunek do nich jest za każdym razem większy. Podziwiam za to, że chcą, że potrafią nieść pomoc tym mniej lub bardziej rozgarniętym Tatro-deptaczom.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ładne zdjęcia!

    To co, spotykamy się na przebieżkę na Kasprowy? :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

staty