21 sie 2017

Ze Świnoujścia na Hel. Rowerowa trasa R10. Rowy - Łeba

Ruda jedzie rowerem ze Świnoujścia na Hel: Świnoujście-Dąbki (Bobolin)
Ruda jedzie rowerem ze Świnoujścia na Hel: Dąbki (Bobolin)-Rowy

Dzień 9-10 Rowy - Łeba (50km) + niezliczone ilości błota.

Postanowiłam poświęcić odcinkowi Rowy-Łeba na trasie do Helu oddzielny wpis, ponieważ... działo się.
Link do powiększonej mapy rowerowej: https://www.endomondo.com/routes/987253507

Z Rowów udaliśmy się w stronę Słowińskiego Parku Narodowego, czyli dokładnie tam, gdzie nie do końca chcieliśmy jechać. Dlaczego? Polegając na naszym już niemałym doświadczeniu, nie ufaliśmy leśnym drogom i trasom przez nie poprowadzonym. Na szczęście jak się okazało nasze obawy były niesłuszne, przynajmniej do momentu gdzie powinniśmy odbić z R10.
Dla niezorientowanych dodam, że za babranie się w torfowisku zapłaciliśmy jeszcze po 6zł, bo tyle kosztuje wejście do Słowińskiego Parku Narodowego od strony Rowów.
Trasa przez SPN na wysokości Jeziora Gardno była bardzo przyjemna. Prowadziła nas po dosyć utwardzonej drodze, przy której ustawione były punkty "edukacyjne" oraz miejsca, gdzie można było usiąść, odpocząć i zjeść. Pierwszy przystanek zrobiliśmy przy Jeziorze Dołgie Małe.
dołgie małe, jezioro, słowiński park narodowy, r10, łeba, rowy, las
Jezioro Dołgie Małe
Kolejny - Dołgie Duże:)
dołgie duże, jezioro, słowiński park narodowy, r10, łeba, rowy, las
Jezioro Dołgie Duże
Ponieważ bardzo zależało mi na tym, aby zahaczyć o Kluki i skansen, nie wybraliśmy drogi przez Smołdzino, która Kluki omijała, ale prowadziło wyłącznie jezdnią. Była też dobre 10km dłuższa.

Gdyby ktoś się zastanawiał, w jaki sposób działa dętka samo-naprawiająca się, to po najechaniu na gwóźdź, szkło, cokolwiek, co robi dziurę, z dętki wraz z powietrzem zaczyna  uchodzić na wszystkie strony, WSZYSTKIE!, dziwne, płynne, pomarańczowe coś, co zasklepia dętkę i można jechać dalej. Ile dalej? Pewnie w założeniu do miejsca, gdzie można wymienić gumę. W praktyce - kilkadziesiąt kilometrów lub do momentu zrobienia kolejnej dziury. Choć podejrzewam, że gdyby nie kąpiel w bagnie nie doszłoby do rozszczelnienia i pojeździłabym na dętce jeszcze trochę.
działanie dętki samonaprawiającej się, dętka samonaprawiająca
Tak działa dętka samo-naprawiająca się
Wyjeżdżając z lasu, do samych kluk prowadzi pomiędzy polami i lasem, fajna, kręta, asfaltowa droga, gdzie poza wycieczkowymi autokarami, ruch drogowy nie jest zbyt wielki.
Droga do Kluk

Kluki
Cmentarz Kaszubski w Klukach
W Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach można obejrzeć skansen, który odwzorowuje życie Słowińców - ludności zamieszkujących niegdyś tamtejsze treny, nad jeziorami Gardno i Łebsko.
Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach
Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach

Moja miłość do szycia. Kluki
Skansen w Klukach
Skansen w Klukach
Opuszczając skansen mieliśmy dwa wyjścia: pierwsze z nich - cofnąć się, co powodowało nadrobienie miliarda kilometrów oraz brnięcie (tak, to jest dobre słowo) do przodu, jak R10 nakazywała. Trasa od tego momentu prowadziła przez teren rezerwatu. Zaraz po wyjeździe z osady, w miejscach, gdzie teren był podmokły, ułożono kładki, które w założeniu miały pomóc w pokonaniu trasy. W założeniu, ponieważ jak zwykle praktyka swoją drogą, i podjechanie na kładkę wraz z obładowanym rowerem miejscami było wręcz niemożliwe.

Takich kładek były kilka (kilkanaście), miejscami dało się je ominąć. Miejscami - jak widać, było bardzo wszystko jedno.
Kluki
Pokonując kładkę, która okazała się być ostatnią, trafiliśmy na rozstaj dróg, gdzie zamiast rzucać monetą, zdaliśmy się na (nie)zawodnego wujka Google i jego mapy. A ten nawet nie wspomniał, że istnieje, jak się okazało później, inna, choć niewiele mniej bagienna droga.
Żeby było śmieszniej, od strony Kluk, nie było żadnej, ŻADNEJ informacji o tym, że poniższa trasa nie nadaje się dla rowerów. Chociaż tak naprawdę, nie wiem czy to by coś zmieniło... bo jak się okazało, ta trasa nie była JESZCZE zła.
Międzynarodowa R10, Kluki
Żeremie zbudowane przez bobry
Od tej pory byliśmy na terenie leśnego rezerwatu Bagna Izbickie. Pal licho, gdyby to były zwykłe bagna, ale były to torfowiska, gdzie torf do tej pory wysypuję ze skarpetek i zakamarków roweru. Miejscami zostały ułożone deski, po których można było przejść. Inne zostały już totalnie utopione.
Na zdjęciach wydaje się, że można przejechać rowerem omijając błoto po środku. Otóż nie dało się, teren na obrzeżach był tak podmokły, że nie było żadnego podparcia dla kół i nóg, a buty trzeba było mocniej zawiązać na stopach.
Izbica, Bagna Izbickie
Możecie sobie wyobrazić, jak zła byłam gdy noga po raz pierwszy wpadła mi w wodę. Kilka godzin później, byłam szczęśliwa, że nie utopiłam roweru, choć moje turbo-kubeczki miejscami czerpały wodę z kałuży, i tak ogóle było mi wszystko jedno. Nawet powiem szczerze, że nawet by mi się podobało - zawsze jakaś odmiana od monotonnego asfaltu, gdyby nie paskudne końskie muchy, które gryzły na potęgę.




R10, Bagna Izbickie
Jak dojechać na Hel?
 Ktoś trafnie podsumował władze Słowińskiego Parku Narodowego. ;) Poco robić cokolwiek, można postawić znak.
Sama zaskoczyłam się, że mając przeprawę przez bagna, miałam jeszcze siłę aby zajrzeć na punkt widokowy roztaczający się na... tak, kolejne bagno :)

 Dojeżdżając do campingu w Łebie, na recepcji nawet nie pytali jaką trasą dojechaliśmy.
Jak dojechać na Hel mając kupę torfu w zębatkach i dętkę o złym rozmiarze - nie miałam pojęcia. Dobrze, że w Łebie zostaliśmy na dłużej, a kemping na którym się zatrzymaliśmy oferował pranie wraz z suszeniem.

Dzień 10 - Łeba

Ponieważ nocowaliśmy niedaleko Ruin Kościoła Świętego Mikołaja, MUSIAŁAM je zobaczyć...
Ruiny Kościoła Świętego Mikołaja
... więc jak dotarłam na miejsce, moim oczom ukazała się kupka kamieni, która równie dobrze mogła być czymkolwiek ;]




2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

staty