Wydaje się, że świadomość konsumentów (konsumentek?) w kwestii kosmetyków cały czas wzrasta, a "moda" na nie nie przemija. Również rynek na ten trend nie pozostaje obojętny, i co rusz pojawiają się marki, które chwalą się tym, iż ich produkty nie zawierają szkodliwych substancji, zrobione są z rosy zbieranej o świcie tylko w nieparzyste dni tygodnia, a cerę wygładzą lepiej niż żelazko (ewentualnie botoks).
Niestety bardzo często okazuje się, że część (lwia część) tych obietnic ubrane są wyłącznie w ekologicznie wyglądające pudełko, natomiast jego środek nadaje się wyłącznie do wypełniania dziur po gwoździach w ścianie.
Sama bardzo często zastanawiam się, czy wszystko, co znajduje się wewnątrz kosmetyku jest bezpieczne - i tutaj przydaje się umiejętność czytania INCI - składu kosmetyków.
20 kwi 2018
28 gru 2017
Szalik na szydełku dla początkujących
Wszystko ma swoją żywotność, szczególnie jeśli jest to kupiony ładnych kilka lat temu szalik. Wzór, kolor, jego długość i szerokość - wszystko może poza materiałem, z którego był zrobiony - idealny. Jednak po upływie czasu i kolor stracił na swojej atrakcyjności, i sam szalik zaczął się mechacić, rozciągnął się na wszystkie strony. Fakt, że ów cud-szalik zrobiony był z akrylu, który poza tym, że "z wyglądu" przypomina wełnę, ma niewiele cech dodatnich. I śmierdzi.
Nie wiem, czy tylko ja mam z tym problem, ale czy to akrylowy sweter, czy ów wspomniany szalik, po praniu po prostu śmierdzi szmatą, choć wyjmuję go i rozwieszam zaraz po praniu. I to był kolejny powód, dla którego postanowiłam pożegnać się z moim szaliczkiem, bo najzwyczajniej w świecie z powodu zapachu nie dało się go nosić.
Największym problemem dla mnie było to, że przywiązuję się do ulubionych ubrań i trudno jest mi dla nich znaleźć godną alternatywę, tym bardziej, że większość sklepów oferuje szaliki w 100% wykonane z akrylu bądź marną domieszką wełny, a ja potrzebuję coś ciepłego i nie za miliony monet.
Na szczęście cierpliwości, jeśli chodzi o robótki mam dostatek, a i całkiem niedaleko dość bogato wyposażoną hurtownię pasmanteryjną, postanowiłam odtworzyć mój ulubiony szaliczek. Krótki opis jak wykonać ów szalik, znajduje się w dalszej części posta.
10 gru 2017
Jak dbać o ubrania podczas prania
Podobnie jak każdy, mam swoje ulubione ubrania bez których nie wyobrażam sobie mojej szafy, i w których chciałabym chodzić jak najczęściej i jak najdłużej. A ponieważ jak pisałam w poście o niemarnowaniu, staram się sukcesywnie odgracić swoją przestrzeń (i szafę) tych ubrań nie mam już tak wiele.
Jak każdy na początku jakieś drogi popełnia mniej lub więcej błędów, ja postanowiłam podzielić się z Wami moimi błędami i przemyśleniami na temat tego jak dbać o ubrania podczas prania, by służyły jak najdłużej.
![]() |
| źródło zdjęcia: pixabay.com |
- Pranie w zimnej wodzie i unikanie suszenia w suszarkach.
13 lis 2017
Kilka filmów na jesienne wieczory
Wieczory są coraz dłuższe, dni zimniejsze, i nie ma co ukrywać, nawet jeśli jest weekend, w pochmurne/deszczowe sobotnie popołudnia po prostu nie chce się wychodzić.
Dlatego chciałam się podzielić z Wami kilkoma propozycjami filmów, które polecam, a które mam nadzieję, nie będą zwykłą stratą czasu.
Początkowo chciałam przedstawić Wam kilka filmów nawiązujących do filozofii waste less w różnych dziedzinach życia bądź stawiających jakość nad ilość czy też krążących w podobnym klimacie, jednak po zrobieniu listy, okazało się, że tych filmów jest sporo, dlatego postawiłam rozbić temat na dwa posty.
I tak pierwszy z nich to filmy nawiązujące do waste less (i zero waste) w sferze żywieniowej. Sama mam świadomość, jak wiele jedzenia jest marnowane na co dzień - wystarczy rozejrzeć się dookoła czy zajrzeć do pierwszego-lepszego kosza na śmieci ustawionego na ulicy. Sama również staram się zmienić swoje własne nawyki, aby zminimalizować marnowanie jedzenia u siebie w domu, ale jak to w życiu bywa - z różnym skutkiem. Jak wspomniałam pokrótce w poście o nie-marnowaniu, ograniczam zakupy spożywcze do koniecznego minimum, staram się nie gotować na zapas i wykorzystywać 100% to, co już kupiłam.
Pierwszy film, jaki widziałam nawiązujący do wspomnianej przeze mnie filozofii, to
5 lis 2017
Turystyka górska zimą. Zimowe wejście na Grzesia w Tatrach Zachodnich
Rzadko mam okazję przyjeżdżać w góry, gdy mróz trzaska a śnieg sypie po kolana - nie pozwala mi na to zarówno słaba tolerancja na zimno, jak i typowo letni sprzęt, który posiadam, i przede wszystkim brak umiejętności trekkingowych w typowo zimowych warunkach, a nieskromnie mówiąc, stań mnie na więcej niż wjazd kolejką na Kasprowy w czasie ferii, więc to się nie liczy.
Korzystając z wolnego weekendu (mam nadzieję, że koleżanki na studiach zrobiły dobre notatki) i Polskiego Busa pognałam w te pędy na Podhale. Co mnie zaskoczyło w ostatni weekend października? Niewielu turystów, pozamykane knajpy i śnieg... mnóstwo śniegu.
A ponieważ nie mam zwyczaju siedzieć na d*pie, jeśli mogę coś zrobić, szybka kalkulacja - ciepły polar, czapka, wygodne buty i trzy pary skarpet - uderzam na Grzesia w Tatrach Zachodnich.
31 paź 2017
Post o nie-marnowaniu
Od jakiegoś czasu zaczęłam interesować się tematyką zero waste. W ogromnym skrócie zero waste jest filozofią dążącą do zminimalizowania, a najlepiej do wyeliminowania w całości ilości odpadów, które produkuje się na co dzień. Początkowo zafascynowałam się tym nurtem, jednak po dołączeniu do kilku facebookowych grup mój zapał minął.
Dlaczego?
Głównie z powodu samych zerowaste'owców - każdy przejaw niesubordynacji (patrz - przykładowo zakupienie popcornu w folijce zy butelkowanej wody) traktowany był jako zbrodnia największa. A może tylko ja jestem przewrażliwiona...?
Czy z tego powodu (że kupuję popcorn w folijce) jestem beznadziejna i nie dbam o środowisko? No raczej nie. Myślę, że staram zwracać uwagę na rodzaj opakowania produktów bardziej niż przeciętny Kowalski.
Sama staram się również ograniczyć ilość kupowanych ubrań - i tu mi całkiem wychodzi. Od czasu napisania postu o slow fashion zakupiłam nie więcej niż 10 sztuk odzieży (nie licząc skarpet i majtek), a od publikacji tego posta, minęło już ponad półtora roku. (Torebki się nie liczą - i tu przyznaję się bez bicia - kupiłam dwie, ale porządne, skórzane, które mam nadzieję, posłużą mi przez dłuższy czas).
Ale i tu pojawia się dylemat - co jest bardziej ekologiczne: kupowanie torebek wykonanych z tworzyw sztucznych, które rozkładają się przez długi czas, do których wyprodukowania potrzebne są niezliczone ilości wody, a same niszczą się w bardzo szybkim tempie (przynajmniej przy moim użytkowaniu i noszeniu miliona papierów) czy torba wykonana z naturalnej skóry, która jest "produktem" ubocznym uboju zwierząt na mięso. Myślę, że jest to dobry temat na zupełnie oddzielny post.
Ale i tu pojawia się dylemat - co jest bardziej ekologiczne: kupowanie torebek wykonanych z tworzyw sztucznych, które rozkładają się przez długi czas, do których wyprodukowania potrzebne są niezliczone ilości wody, a same niszczą się w bardzo szybkim tempie (przynajmniej przy moim użytkowaniu i noszeniu miliona papierów) czy torba wykonana z naturalnej skóry, która jest "produktem" ubocznym uboju zwierząt na mięso. Myślę, że jest to dobry temat na zupełnie oddzielny post.
19 paź 2017
Jesienno-zimowa herbata
Piękny koniec lata mamy w tym październiku, ale jak sobie pomyślę, patrząc na prognozę pogody, że sielanka lada moment się skończy, jakoś robi mi się smutno. I zimno. A że pierwsze przeziębienie mam już za sobą, od razu przypomniał mi się post, który miałam opublikować przy zeszłorocznych przymrozkach.
Gdy mi smutno, gdy mi źle, a z nosa kapie na lewo i prawo, zawsze dobrze robi mi gorąca, rozgrzewająca przez dodatek imbiru i goździków, herbata. Nie parzy jej się dużo dłużej niż "normalną", a i rozgrzewa od środka. I mój sceptycznie nastawiony do wszelkiego typu wynalazk
Moja standardowa, jesienno-zimowa herbata opiera się przede wszystkim na pomarańczach i goździkach. A resztę stanowią dodatki wedle uznania i nastroju.
Gdy mi smutno, gdy mi źle, a z nosa kapie na lewo i prawo, zawsze dobrze robi mi gorąca, rozgrzewająca przez dodatek imbiru i goździków, herbata. Nie parzy jej się dużo dłużej niż "normalną", a i rozgrzewa od środka. I mój sceptycznie nastawiony do wszelkiego typu wynalazk
Moja standardowa, jesienno-zimowa herbata opiera się przede wszystkim na pomarańczach i goździkach. A resztę stanowią dodatki wedle uznania i nastroju.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







