26 wrz 2014

Rowerowa Masa (bez)Krytyczna?

W każdy ostatni piątek miesiąca, w większych miastach odbywa się przejazd rowerzystów, którzy w ten sposób chcieliby zamanifestować problem infrastruktury (kolejne trudne słowo) rowerowej w swoim mieście. W wyznaczonym miejscu, o godzinie 18 zbierają się setki, a przy dobrej pogodzie nawet tysiące fanów dwóch kółek. I jadą...


...na złość pieszym, 

innym rowerzystom, a przede wszystkim kierowcom.
Jeszcze kilka(naście) lat temu rowerowa masa kr miała charakter nieoficjalny, nie potrzebowała kordonu policji, nie blokowała miasta w piątkowe popołudnie/wieczór, nie była też miejscem lansu czy popisów akrobatycznych. Rowerowa masa krytyczna miała być po to, by namówić polaków do przesiadki na rower i redukcji wydalania spalin do atmosfery. Miała przekonać, że niedługie dystanse o wiele szybciej i z korzyścią dla zdrowia, można pokonać za pomocą siły nóg, a nie samochodu. Ponadto, jak napisano na oficjalnej stronie imprezy, jej celem jest/było:
  • zwrócenie uwagi na obecność rowerów w mieście, o czym często zapominają urzędnicy podejmując różne decyzje;
  • wykorzystywanie asfaltu jako podstawowej nawierzchni dróg rowerowych;
  • powstanie spójnej sieci wygodnych i bezpiecznych dróg rowerowych, przejezdnych dla wszystkich typów rowerów oraz towarzyszącej im infrastruktury (np. parkingi);
  • utrzymywanie głównych ciągów rowerowych w stanie przejezdności przez cały rok (w zimę ruch rowerowy nie maleje po przyjściu pierwszych mrozów, ale dopiero po silnych opadach śniegu, gdy ścieżki są nieprzejezdne);
  • większy udział rowerów w ruchu ulicznym.

Masa wczoraj. Masa dzisiaj

Pierwszy raz na masie byłam kilka ładnych lat temu, jako jeszcze gówniara, która nie osiągnęła pełnoletności. Zauroczyła mnie idea i klimat jaki towarzyszył przejazdowi rowerem przez miasto. Tamtejsi ludzie, kultura jazdy, fakt, że legalnie można jechać środkiem ruchliwej ulicy bez groźby uszczerbku na zdrowiu czy życiu. A może też po prostu trafiłam na tych "normalnych".
Dzisiaj moje wyobrażenie o rowerowej masie krytycznej zostało wywrócone do góry nogami. Być może z racji "doświadczenia" (coby nie powiedzieć, że wieku ;) ), a może z powodu tego, że słyszę, widzę i rozumiem więcej.

W piątek nie przejedziesz.

Głównym zarzutem przeciwko masie krytycznej jest fakt, że odbywa się ona w piątkowe popołudnia, gdy ludzie zmęczeni całym tygodniem pracy wracają do domów. Często ci "rodowici" wyjeżdżają poza miasto uzupełnić zapasy (przepraszam za uszczypliwość, ale nie mogłam się powstrzymać :F samolinczu dokonam później). Z jednej strony doskonale rozumiem frustracje kierowców, bo co oni są winni inspektorom dróg, za to że ścieżki rowerowe są niepołączonymi odcinkami kończącymi się nagle na słupie? Że spokojnie z nieużytkowanego pobocza czy też super-szerokiego chodnika, można wydzielić pas dla rowerów, by potem po nim jeździć. Z palcem w d*upie. Z drugiej strony termin przejazdu został dobrany w ten, a nie inny sposób, by Masa została zauważona. Gdyby przejazd odbywał się w niedzielne popołudnie, albo w nocy, większość kierowców miałaby sprawę, gdzie ten palec kilka linijek wyżej. O kulturze jazdy kierowców względem rowerzystów nie będę teraz pisać, napomknę tylko nieśmiało, że niektórym fanom dwóch kółek też jest wiele do zarzucenia. Jakie jest rozwiązanie tego problemu? Skoro wiadomo, że ostatni piątek w miesiącu zarezerwowany jest na tę imprezę, nie pozostaje nic innego, jak skorzystać z informacji o przebiegu trasy masy, by wybrać inną drogę na ucieczkę z miasta.
źródło: masa.waw.pl, foto by Tomasz Saja


Rowerzysta kontra rowerzysta kontra pieszy

Niejednokrotnie byłam świadkiem, potyczki słownej na linii uczestnik masy-pieszy, czy nawet rowerzysta-rowerzysta. Bo to, że ostrą wymianą zdań kończy się spotkanie z kierowcą - jest oczywiste.
Pominę fakt, że duża część uczestników imprezy, zapomina o podstawowych zasadach ruchu i bezpieczeństwa - do jasnej cholery, ludzie w momencie nabycia umiejętności jazdy rowerem, jednocześnie powinni posiąść odruch spoglądania do tyłu przy zmianie pasa/kierunku jazdy, skoro z tym odruchem się nie urodzili. W praktyce wygląda to tak, że pan i władca szosy pruje przed siebie zajeżdżając drogę innym.
Druga sprawa to chamstwo w stosunku do pieszych. Zablokowane przez peleton przejście, uniemożliwia przedostanie się na drugą stronę. Gwizdy i gesty w kierunku pieszych nie są na miejscu. Albo blokowanie przejścia, gdy kolumna i tak stoi. No ludzie, jesteśmy dorośli. 

Pojedź, wyrób sobie własną opinię ;) 

Może świrem rowerowym nie jestem, ale też lubię sobie popedałować ;)

interpretujta jak chceta! D:

1 komentarz:

  1. A ja mam stary rower , bardzo stary i ja też jestem stary choc może jeszcze nie taki .
    A rowerem tym przejeździłem tysiące kilometrów .
    Jeżdżę okrąglutki rok nawet zimą , chyba że spadną obfite śniegi .

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

staty