20 lis 2014
Dlaczego uporządkowałam lodówkę
Jestem bałaganiarą.
Tak wielką, że jeśli ktoś spróbuje sobie wyobrazić bałagan w swoim własnym domu, to mój z całą pewnością będzie co najmniej 3x większy.
Zaprowadzanie porządku w swoim domu, nie zaczęłam od uprzątnięcia największego bałaganu - co wydawałoby się oczywiste dla każdego, nawet średnio rozgarniętego człowieka, ani nawet od wyrzucenia niepotrzebnej zawartości szafy. Co więcej, nie zaczęłam też od porządkowania papierów, które wylewają się z szuflad, ani sprzątnięcia kociej kuwety (od tego mam ludzi akurat)...
12 lis 2014
3 domowe sposoby na przeziębienie
Jesień. A raczej jej pełnia.
Niektórzy umieszczają na swoich blogach, stronach, portalach społecznościowych zdjęcia kolorowych liści, jesiennych wypadów za miasto, parków spowitych (:F) mgłą czy przetworów, które w pocie czoła, odganiając dzieci, koty czy inne zwierzęta udało im się zawekować..
A ja? Oszczędzę Wam wykonanych pod różnym kątem zdjęć kataru i napuchniętych oczu, chciałam natomiast podzielić swoimi, póki co trzema, domowymi sposobami na przeziębienie.
Jako że nigdy nie byłam lekomanką, a lekarza widuję od święta, w początkowej fazie choróbska chwytam się tego, co natura dała. Czego niestety nie mogę powiedzieć o Lubym.
Post też, wbrew pozorom nie będzie zawierać lokowania produktu ;)
Niektórzy umieszczają na swoich blogach, stronach, portalach społecznościowych zdjęcia kolorowych liści, jesiennych wypadów za miasto, parków spowitych (:F) mgłą czy przetworów, które w pocie czoła, odganiając dzieci, koty czy inne zwierzęta udało im się zawekować..
A ja? Oszczędzę Wam wykonanych pod różnym kątem zdjęć kataru i napuchniętych oczu, chciałam natomiast podzielić swoimi, póki co trzema, domowymi sposobami na przeziębienie.
Jako że nigdy nie byłam lekomanką, a lekarza widuję od święta, w początkowej fazie choróbska chwytam się tego, co natura dała. Czego niestety nie mogę powiedzieć o Lubym.
Post też, wbrew pozorom nie będzie zawierać lokowania produktu ;)
10 lis 2014
Test aplikacji TPN + wyróżnienie
W zasadzie, to nigdy w życiu nie wygrałam niczego, co byłoby więcej warte niż miniatura jakiegoś kosmetyku, czy uścisk dłoni prezesa.Jakie było moje zdziwienie, gdy odebrałam maila z informacją, że moje drobne sugestie na temat działania aplikacji ułatwiającej pokonywanie górskich szlaków będą na tyle wartościowe, aby zostać wyróżnionym przez Tatrzański Park Narodowy oraz firmę Trail.pl.
Na serio!
31 paź 2014
Jestem 50% aparatką
Zebrałam do kupy, to co ze mnie zostało, i zaniosłam w ostatnią środę swoje zwłoki do pani ortodontki coby w końcu przywdziać moje piękne acz krzywe zęby w drut.
Wybór pani ortodontki - bo ja nic jako tako do gadania nie miałam, a nawet gdybym miała, to pewnie i tak zdałabym się na lekarkę - padł na zwykłego druciaka.
A piszę to - dla potomności, może ktoś, kto się jeszcze waha przed założeniem stałego aparatu ortodontycznego wahać się nie będzie - i ucieknie ;)
A ten, któremu Bozia dała proste zęby - może zobaczy jakim szczęśliwym człowiekiem się urodził ;)
na końcu wpisu drastyczne zdjęcie moich krzywulców - odważyłam się.
15 paź 2014
Wyhoduj sobie kiełki
I nie o zębach mówię :)
Póki jest pełnia jesieni i możemy korzystać z różnorodności owoców i warzyw, w zasadzie nie musimy martwić o się o wszelkiego rodzaju niedobry: witamin oraz mikro i makroelementów.
Sytuacja zmienia się "nieco" późną jesienią czy wczesną zimą, gdy nasz organizm po długiej przerwie domaga się witamin... i słońca.
Pod wpływem chwili, czy też może gotówki, od dłuższego czasu jestem szczęśliwą posiadaczką urządzenia do wysadzania kiełków, potocznie zwanym: kiełkownicą.
Dlaczego kiełków?
Póki jest pełnia jesieni i możemy korzystać z różnorodności owoców i warzyw, w zasadzie nie musimy martwić o się o wszelkiego rodzaju niedobry: witamin oraz mikro i makroelementów.
Sytuacja zmienia się "nieco" późną jesienią czy wczesną zimą, gdy nasz organizm po długiej przerwie domaga się witamin... i słońca.
Pod wpływem chwili, czy też może gotówki, od dłuższego czasu jestem szczęśliwą posiadaczką urządzenia do wysadzania kiełków, potocznie zwanym: kiełkownicą.
Dlaczego kiełków?
![]() |
| Nasiona zielonej soczewicy |
9 paź 2014
Pokrętną drogą na Kościelec
Dzisiejszy wpis sponsoruje cyfra "3"
Po raz trzeci zabieram się do napisania tego posta.
Na Kościelcu byłam trzy razy.
W dwóch przypadkach na trzy, Kościelec uraczył mnie widokiem na chmurę (pomimo, że po drodze pogoda była cycuś glancuś)
W jednym przypadku (tym pierwszym) - jako że był to mój pierwszy "trudniejszy" szlak, zmęczona byłam tak bardzo, że zdjęcia zrobiłam jakie zrobiłam.
Po raz trzeci zabieram się do napisania tego posta.
Na Kościelcu byłam trzy razy.
W dwóch przypadkach na trzy, Kościelec uraczył mnie widokiem na chmurę (pomimo, że po drodze pogoda była cycuś glancuś)
W jednym przypadku (tym pierwszym) - jako że był to mój pierwszy "trudniejszy" szlak, zmęczona byłam tak bardzo, że zdjęcia zrobiłam jakie zrobiłam.
2 paź 2014
Dlaczego Kinder Mleczna Kanapka nie jest kanpką
Siedziałam właśnie nad stworzeniem posta z propozycją wycieczki wysokogórskiej, jednakże mój górowstręt skutecznie uniemożliwił mi spłodzenie czegokolwiek sensownego.
Natomiast z racji wykonywanego zawodu, może tematyki kilku ostatnich tygodni oraz specyfiki bloga, w którym chciałabym przepleść elementy lifestyle (bo jak mówiłam, że za cienka w uszach i za daleko mam do gór, aby zachować typowo górski charakter bloga) oraz zdrowego stylu życia (przecież to taaaaakie moooodne, a o modzie mam podobne pojęcie jak o balecie), wpadłam na pomysł (aby przy okazji nabrać regularności w prowadzeniu bloga) stworzenia (wykreowania) (dzisiaj będzie dużo nawiasów) cyklu, w którym chciałabym popastwić się nad reklamami, którymi karmi nas telewizor. Cotygodniowego cyklu, o ile producenci reklam mnie nie zawiodą i wrzucą w eter coś, co wyda mi się godne popastwienia.
Natomiast z racji wykonywanego zawodu, może tematyki kilku ostatnich tygodni oraz specyfiki bloga, w którym chciałabym przepleść elementy lifestyle (bo jak mówiłam, że za cienka w uszach i za daleko mam do gór, aby zachować typowo górski charakter bloga) oraz zdrowego stylu życia (przecież to taaaaakie moooodne, a o modzie mam podobne pojęcie jak o balecie), wpadłam na pomysł (aby przy okazji nabrać regularności w prowadzeniu bloga) stworzenia (wykreowania) (dzisiaj będzie dużo nawiasów) cyklu, w którym chciałabym popastwić się nad reklamami, którymi karmi nas telewizor. Cotygodniowego cyklu, o ile producenci reklam mnie nie zawiodą i wrzucą w eter coś, co wyda mi się godne popastwienia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


